Blog Command_dos ‘a

…czasem o mnie, czasem o linuksie, czasem o czymś innym


Wupra - sklep z grami na Linuksa

Odzyskiwanie straconych zdjęć

Autor: Marcin o Czwartek 8. lipiec 2010

Okres wakacyjny w pełni. Niektórzy już po, niektórzy w trakcie lub przed swoim urlopem. Niezależnie, każdy stara się jak najprzyjemniej spędzić swoje wakacje. Miło spędzony czas, zazwyczaj w jakiś sposób uwieczniamy - w dzisiejszych czasach, najpopularniejszą metodą jest fotografia. Biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w XXI wieku, zapewne te wspaniale spędzone chwile zostaną uwiecznione aparatem cyfrowym. Niestety pomimo zaawansowanej technologii, czasami wiąże się to z kłopotami, które zazwyczaj wychodzą, kiedy powracamy do wspomnień chcąc przypomnieć sobie te miłe chwile… Wkładamy naszą kartę SD wyjętą z aparatu do czytnika i… nic. Tutaj zazwyczaj jest próba ponawiana, a potem padają niecenzuralne słowa. Co robić, jak odzyskać nasze fotografie?
Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn może być wiele. Czasami błąd zapisu spowodowany chwilowym brakiem napięcia, błąd firmware’u w aparacie, stara karta pamięci lub pendrive (ilość cykli zapisu, kasowań jest ograniczona), nasz błąd, itp. Na szczęście mamy do dyspozycji program photorec firmy CGsecurity. Ostatnią wersję programu można pobrać ze strony producenta: http://www.cgsecurity.org/wiki/TestDisk_Download. Program jest dostępny pod różne platformy systemowe, natomiast ja tutaj zajmę się tą wersją pod linux 2.6.x. Dlaczego właśnie tą? Przecież większość posiada na swoich komputerach windowsy. Ok, ale co, gdy partycja na dysku windowsowym popsuje się (np. przez wirusy) i nie da się wystartować systemu? Tutaj z pomocą przybywa płyta z, np. LiveCD Ubuntu. Z tej płyty startujemy system. W Ubuntu możemy sobie poradzić z instalacją tego programu w różny sposób:
- mając połączenie z internetem, z konsoli wpisując: sudo apt-get install testdisk,
- mając połączenie z internetem, wybierając z menadżera pakietów synaptic pakiet testdisk,
- mając pobrane wcześniej archiwum ze stronki CGsecurity, zwyczajnie je rozpakowujemy (np. na pendrive’a).

Instalacja pakietu testdisk przez menadżera pakietów Synaptic

Instalacja pakietu testdisk przez menadżera pakietów Synaptic


Kiedy mamy pakiet testdisk zainstalowany apt-get’em czy synaptic’iem, program odpalamy z konsoli wpisując: sudo photorec. Mając program ze strony producenta, rozpakowujemy archiwum, otwieramy konsolę, przechodzimy do katalogu z rozpakowanym programem, wchodzimy do folderu linux, a następnie odpalamy program komendą: sudo ./photorec_static. Oczywiście zanim uruchomimy program, musimy zaopatrzyć się w sprawny nośnik z partycją przygotowaną do zapisu, o pojemności przewidywanej objętości odzyskiwanych danych - gdzieś te Odzyskane dane musimy przecież zapisać… Perfekcją byłoby mieć dysk/pendrive przynajmniej o pojemności tego ze straconymi danymi, gdyż program photorec odzyskuje nie tylko zdjęcia, ale także dodatkowo potrafi poprawnie rozpoznać formaty niektórych plików tekstowych czy dźwiękowych i jeśli na straconym nośniku były także inne pliki jak tylko zdjęcia, to też mogą zostać odzyskane. Niezależnie od tego, przez jaki interfejs podpięliśmy nasz nośnik, pamiętamy że odnajdziemy go w katalogu /media.
Ok, wszystko mamy przygotowane. Dysk do przechwytywania straconych danych podpięty, Ubuntu odpalone, nośnik ze straconymi danymi włożony, program photorec przygotowany do uruchomienia - więc zaczynamy. Otwieramy terminal i uruchamiamy program, koniecznie z prawami super usera (sudo). Pojawi nam się menu z wyborem nośnika, z którego będziemy próbować odzyskać dane.
Photorec - wybór nośnika z utraconymi plikami

Photorec - wybór nośnika z utraconymi plikami


Rozpoznamy go po pojemności i opisie urządzenia - wszystko jest czytelnie opisane. Dokonaliśmy wyboru, dajemy Proceed. W następnym menu, z możliwością cofnięcia się do wyboru dysku, mamy do wyboru rodzaj partycji, jaki był na urządzeniu.
Photorec - typ partycji

Photorec - typ partycji


Zazwyczaj aparaty fotograficzne i inne urządzenia przenośne używają formatu partycji Fat32, więc większość z nas użyje pierwszej opcji Intel. Po zaakceptowaniu wyboru, program spróbuje ustalić z jakimi partycjami będzie miał do czynienia, po czym wyświetli menu, którą partycję ma przeskanować w poszukiwaniu utraconych plików. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy program poprawnie rozpoznał układ partycji na naszym nośniku, lub nie jesteśmy pewni na której partycji mamy utracone fotki, wybieramy pierwszą opcję No Partition i wtedy program będzie skanował cały ten nośnik, niezależnie od tego, w których miejscach były na nim partycje.
PhotoRec - wybór partycji

PhotoRec - wybór partycji


Kolejne menu wyboru będzie dotyczyć typu partycji, jaki był na tym nośniku. Tutaj mamy dwie opcje. W skrócie można to opisać tak: pierwsza opcja dotyczy partycji linuksowych, a druga windowsowych. Jeśli mamy do czynienia z kartą z aparatu, czy pendrivem z dużym prawdopodobieństwem będziemy musieli wybrać opcję drugą (Other).
PhotoRec - typ systemu plików

PhotoRec - typ systemu plików


Kolejnym krokiem jest wybór miejsca, gdzie chcemy zapisać nasze odzyskane pliki. Po wybraniu nośnika i katalogu, do którego będziemy zrzucać dane, wciskamy Y i czekamy, odprawiając modły.
PhotoRec - odzyskiwanie danych

PhotoRec - odzyskiwanie danych


Muszę przyznać, że program jest bardzo skuteczny jeśli chodzi o zdjęcia zapisane w formacie jpg. Widzę, że w miarę sprawnie odnajduje dokumenty stworzone w Wordzie (.doc) i nieźle daje rady niektórym pliczkom mp3. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć potrzeby używać tego programu, ale gdyby do tego doszło, to życzę powodzenia.

Napisany w Potyczki informatyczne | Brak komentarzy »

Z cyklu… Muza na lato ;)

Autor: Marcin o Poniedziałek 5. lipiec 2010

Nie mam pojęcia co we mnie wstępuje w te upalne dni. Może to słońce mi szkodzi, albo zbyt duża ilość piwa podczas letniego grillowania :) Tak czy siak, co się stało, to się nie odstanie…
Stało się to, gdy rozwoziłem dosyć podchmielone towarzystwo ze zmianowej imprezki mojej żonki i kiedy to odwoziłem kolejną ekipę, jak zwykle przy załączonym radiu i mojej ulubionej stacji radiowej: Eska-Rock - stało się :) Szczerze się przyznam, zastanawiałem się przez chwilę słuchając, co tam leci w tym radiu (a pora była dosyć późna), czy aby na pewno odbiornik nie ześwirował i nie przestawiła się stacja. Patrzę, 95.5 MHz - wszystko ok. Widocznie pora taka, że można ze słuchaczami poeksperymentować - pomyślałem. Radiowcy, eska-rockowcy, zapuścili kawałek kapeli Breathe Carolina - który to był? Dokładnie nie pamiętam, ale z dużym prawdopodobieństwem był to wałek z płyty Hello Fascination, pt. Dressing Room. No i stało się… Na tyle wpadł mi w ucho, że następnego dnia, zaciekawiony niecodzienną muzą, odszukałem ten kawałek. Taaak… Jak na muzykę na lato przystało, właśnie do grilla, czy przy garze z prażonkami, ze znajomymi, przy piwku pod gołym niebem z komarami za pan brat, jest ona skoczna, szybko wpada w uszko - ale, ale… Tym razem wyjątek, bo to nie wszystko. Na dodatek, potrafi zainteresować. Nie będę tu dłużej zanudzał, po prostu podzielę się próbką, jaką dorwałem na YouTubie.
Miłego słuchania - dodam jeszcze tyle, że cała płyta, z której pochodzi ten kawałek jest godna uwagi, a screamo-techno, jako odłam techno, zasługuje nawet na uwagę rock’owca ;) Nie przypalcie kiełbasek - bye!

Poniżej, tekst pioseneczki:

Breathe Carolina - The Dressing Room lyrics

Oh god, I already forgot your name
But a name’s just a string of letters
Put together, so clever.

Oh god, I thought that I found god in your name
It’s upsetting, but the setting has changed
We’re never gonna be the same

If you look everybody here is trying on new faces
And the ones that fit are surprisingly contagious
With a shiny new beginning we cordially invite you to,
Into the dressing room.

Oh god, it seems that I misplaced your secret
But I can see what it does, oh how it lights you up
(oh really? okay)
Oh god, this season’s had some better days
Keep it steady cause your losing the pace
We’re never gonna be the same

If you look everybody is trying on new faces
And the ones that fit are surprisingly contagious
With a shiny new beginning we cordially invite you to,
Into the dressing room.
Into the dressing room.(woah oh)
Into the dressing room.

[Kyle Screaming:]
Don’t spill your guts ’cause that’s a mess that no one wants to clean up
This is enough, my heart is stuck, this feelings breaking me up X2

(Electronic voice)Look everybody is trying on new faces
And the ones that fit are surprisingly contagious
With a shiny new beginning we cordially invite you to,
Into the dressing room. X3 (woah oh, woah)

Napisany w Na bieżąco... | Brak komentarzy »

Ubumatic - konfiguracja Ubuntu 10.04 na start

Autor: Marcin o Wtorek 25. maj 2010

Postanowiłem zamieścić ten wpis ze względu na to, że są odczuwalne problemy z pobraniem nowego skryptu autorstwa empitt - chodzi o Ubumatic.
O skrypcie można więcej poczytać w czytelnia.ubuntu.pl. Sam go używam, kiedy stawiam nowe Ubuntu - bardzo ułatwia i przyśpiesza konfigurację Ubuntu do ustawień typowego użytkownika. W szczególności cenię go za to, że mam w jednym miejscu konfigurację czcionek windowsowych, javę, flashplayera, kodeki audio/video, no i ustawia przyzwoite repozytorium ;)
Ubumatic w wersji 1.0CLI i 1.9GUI można teraz pobrać także z mojego skromnego bloga - mam nadzieję, że nikt nie ma nic przeciwko. Sam miałem problemy z pobraniem skrypciku z linku czytelni i wiem jak to boli ;) Co dwie lokalizacje, to nie jedna…

Napisany w Potyczki informatyczne | Brak komentarzy »

Kobieta niczym Eminem?

Autor: Marcin o Środa 21. kwiecień 2010

Nie jest to typ muzyki jaki lubię, ale chyba warto na twórczość tej pani zwrócić uwagę. Keelee Maize w nieźle zakręconym albumie Aligned Archetype widać ma wiele do powiedzenia :) Mnie muzyka nie powaliła na kolana, ale muszę przyznać - zaintrygowała mnie i przesłuchałem całość, co znaczy, że musi coś w tym być… Oczywiście muzyczkę można pobrać legalnie z jamendo.com, a klikając w widget poniżej można posłuchać.

Kellee na facebook’u

Napisany w Na bieżąco... | Brak komentarzy »

Stany Zjednoczone Ameryki… dziwny kraj…

Autor: Marcin o Wtorek 20. kwiecień 2010

Przez zupełny przypadek natrafiłem w sieci na dosyć ciekawy materiał… Zastanawiam się tylko, czy to jest możliwe…

Napisany w Na bieżąco... | Brak komentarzy »

f1 2010 - nie wiecie, gdzie obejrzeć powtórkę?

Autor: Marcin o Piątek 26. marzec 2010

Dla tych, co śledzą wyścigi formuły 1 mam niespodziankę w postaci linku, który uradował mnie jak dziecko ;)
Czasem zdarzy się, że rozkład zajęć w ciągu dnia uniemożliwi nam oglądanięcie treningu, kwalifikacji, czy samego wyścigu F1 i… wtedy odczuwamy pewien niedosyt emocji związany z rywalizacją kierowców w najszybszych bolidach wyścigowych na torze… Niedawno uczestnicząc w dyskusji na portalu formula1.pl jeden z użytkowników podsunął mi linkę, gdzie można znaleźć całe archiwum video z wyścigów nawet z poprzednich lat! Stronka jest w języku Bułgarskim, ale zawartość video pochodzi z telewizji BBC i komentarz jest po angielsku - jest to dobra alternatywa dla obejrzenia rajdu bez słuchania komentarzy naszych rodzimych “fachowców” - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :) Chodzi o stronkę http://f1.f-e-n.net/, na której znajduje się archiwum o którym mowa. Sezon 2010 można znaleźć tutaj: http://f1.f-e-n.net/index.php/url1952
Miłego oglądania. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników informacja, że video w prosty sposób można zapisać na dysku - pomocne, gdy nie posiadamy zbyt szybkiego łącza internetowego i tnie nam streaming on-line. Ja to robię tak: podczas odtwarzania video, patrzę w adblocku na zawartość i szukam adresu z flv czy mp4 w linku, kopiuję go i w konsoli (mojego ulubionego systemu ubuntu) wpisuję polecenie wget i następnie wklejam ten skopiowany link - zawartość video zostaje zapisana w katalogu domowym, który możemy odtworzyć za pomocą totem’a :) U mnie przy połączeniu 1Mbps i pobieraniu piątkowego treningu z Australii (wget http://streamer.f-e-n.net/bb9f92a28f6de7e5db6eaafcad68e57e/4bacd90e/2010/australia/Formula1.2010.Round02.Australia.FP1.BBCi.x264.English-lcp.mp4), który zajmuje 1,1GB na dysku i trwa 1:40:10 pobieranie potrwa jakieś 4,5 godziny - warto czekać ;)

Napisany w Ja i motoryzacja | 14 Komentarzy »

Muzyczny bóg - Dan Swano

Autor: Marcin o Wtorek 9. marzec 2010

Nie mogę się nasłuchać i zarazem nadziwić, jak mogłem przeoczyć taką twórczość znanego mi artysty. Dan Swano - bo o nim mowa, którego wcześniej znałem głównie z kapeli Edge of Sanity jest niesamowicie płodny - to muszę mu przyznać… Ostatnie moje odkrycie to jego Nigtingale - całkiem odmienna muzyka od tej, którą kojarzę z tym artystą. Co ciekawe pierwszy album Nightingale pojawił się w 1995 roku, więc tym większe moje zdziwienie - jak mogłem pominąć tą twórczość? Kawałki na tej płycie są niesamowite - muszę przyznać, przyciągnął ten krążek moją uwagę. Dla odmiany postanowiłem “pogrzebać” za utworami z najnowszej płyty Nigtingale i… całkiem miłe zaskoczenie. Kawałek tytułowy White Darkness jest niesamowity…

Napisany w Na bieżąco... | Brak komentarzy »

Trochę o naszej wolności (zniewoleniu?)

Autor: Marcin o Sobota 30. styczeń 2010

Autorem tego wpisu, można powiedzieć, jest pewna dyskusja pod artykułem na DobrychProgramach. Często kupując zamknięte licencjonowane oprogramowanie, odtwarzacz hdtv z wyjściem hdmi, aparat fotograficzny, odtwarzacz mp3 nie zastanawiamy się, z jakimi licencjami będziemy mieć do czynienia, co będziemy mogli z tym produktem zrobić, a czego nie, jaką korporację wspieramy, dając jej nasze pieniądze i co może się z tym wiązać…

Zanim przejdziemy dalej, proponuję włączyć sobie muzyczkę z jamendo: moje ostatnie odkrycie: Falling Rain ;)

Dzięki użytkownikowi @zboj87, trafiłem na stronkę, która stara się otworzyć oczka tym, którzy są wniebowzięci i zaślepieni nowinkami technicznymi pewnych producentów, albo zwyczajnie nieświadomi. Chylę czoła, bo nareszcie natrafiłem na ludzi (człowieka?), który trzeźwo patrzy na to, co wokół niego się dzieje i prawi tam sporo prawdy. Proponuję odwiedzić i poczytać - naprawdę warto się nad tym zastanowić: http://wolnakultura.info/

Napisany w Na bieżąco... | 1 Komentarz »

Wszędzie “szumi”

Autor: Marcin o Wtorek 29. grudzień 2009

Na popularnym portalu często zaglądam na wieści z F1, pomimo, że sezon 2009 dobiegł końca. Sezon 2009 nie podobał mi się zbytnio ze względów polityczno-transferowych. Z Formuły 1 zrobił się mały cyrk - moim zdaniem. Ale co tam, na samą rywalizację patrzyć lubię i ciekawi mnie, jak będzie wyglądał sezon 2010…

Sezon 2010 zapowiada się całkiem ciekawie: kilka dużych zmian w regulaminie i dodatkowe zespoły mogą sprawić, że rywalizacja będzie jeszcze ciekawsza. Z tego powodu, od czasu do czasu, zaglądam na ten portal i próbuję wyłuskać jakieś ciekawe informacje. Staje się to coraz trudniejsze, bo jakość tych newsów coraz bardziej przypomina te z pudelka, a całkiem zdegustowany zostałem w momencie, kiedy “media” rozszumiały się na temat powrotu M.Schumachera za kółko w bolidzie F1. No przecież ludzie, ileż można spekulacji, domysłów, czasem faktów, przedstawiać na temat jednego, moim zdaniem, mizernego wydarzenia w F1. Oto nagłówki z tego portalu dotyczące działu F1:

Szef Ferrari grozi wycofaniem z Formuły 1
Kubica w końcu pozna partnera?
Prezydent FIA: Formuła 1 jest zbyt droga
“Schumacher jeszcze będzie wygrywał!”
“To wspaniale, że Schumacher wraca”
Formuła 1: Schumacher partnerem Kubicy?
Schumacher napisał list otwarty do fanów Ferrari
“Schumi”: Nie znam zbyt wielu dobrych kierowców

Osiem nagłówków, w tym cztery dotyczą powrotu siedmiokrotnego mistrza świata, który ma okazję po powrocie odejść w niesławie. Wynik jest niezły 50% wiadomości z góry skazanych na nieprzeczytanie - brawo! Zdegustowany tym faktem przeszedłem na portalik, który ma prawić o F1 i tylko o F1. Co my tu mamy:

Schumacher zostaje oficjalnie kierowcą Mercedesa
Simon dołączy do FIA
Mercedes zaprezentuje bolid pod koniec stycznia?
Briatore: Schumacher może znów wygrywać
Ralf Schumacher nie wróci do F1
Schumacher kieruje słowa do fanów Ferrari
Wesołych Świąt!
Mercedes kusił Schumachera przez pół roku
FOTA potwierdza odwołanie wspólnej prezentacji
Adrian Campos także zaprzecza
Boullier nowym dyrektorem Renault F1?
Lauda wierzy w kolejne zwycięstwa Schumachera
Trudna decyzja Schumachera
Kariera Schumachera zatacza koło
Mercedes potwierdzi dzisiaj drugiego kierowcę
Ferrari ma nowy symulator
Stefanovic odwiedził fabrykę Toyoty
Ecclestone potwierdza - będzie GP Rzymu
Peter Windsor zaprzecza
Mansell wierzy w wygrane Schumachera

Na 20 newsów 8 tyczy się Michaela - troszkę lepiej od brukowca. Tutaj “skuteczność” wyniosła 40%. No ludzie kochani…

Po tym wszystkim, mam nadzieję, że MSC wystartuje w sezonie 2010 i reszta stawki tak mu złoi tyłek, żeby na 20 wiadomości było 20 o siedmiokrotnym mistrzu, którego wszyscy objeżdżają, jak chcą - będę czytał każdy jeden, obiecuję!

Napisany w Na bieżąco... | Brak komentarzy »

Sfrustrowany użytkownik windows’a

Autor: Marcin o Poniedziałek 28. grudzień 2009

Do napisania tego wpisu, natchnął mnie zwykły (no może nie tak do końca) klawisz i mały zbieg okoliczności. Kiedy walczyłem z programem MapaMap (którą zdecydowanie odradzam) na larku, nie wytrzymałem i mówię do kumpla: “Idę zapalić, trzepie mnie…” - i tak też uczyniłem. Wyluzowany, już z odpalonym kiepem, zaciągam się po raz kolejny, spoglądam w dół i co widzę? Przy stopce od popiołki leży zwykły klawisz od klawiatury. No klawiatur w biurowcu ci u nas w bród - pomyślałem, w sumie nic nadzwyczajnego. Ale ten klawisz nie był taki zwykły, na jakiego wyglądał. Narysowane było na nim logo Microsoft’u. Na mojej gębie pojawił się uśmieszek, a przez głowę przeleciała mi myśl: “Sfrustrowany użytkownik windows’a”…

win key

win key

Pewnie szybko bym o tym zapomniał, gdyby nie fakt, że właśnie walczyłem z tak intuicyjnym (dla zwykłego użytkownika), łatwym i ogólnie zjadliwym oprogramowaniem MapaMap, pod równie intuicyjny system operacyjny Windows. Kolega miał przeczucie, że nie podoła, a wiedzę komputerową ma ograniczoną do właśnie zwykłego użytkownika, więc poprosił mnie (z racji większego doświadczenia komputerowego), abym pomógł mu zainstalować aktualizację mapy w jego larku. Ok, wszystko szło pięknie. Zainstalowaliśmy ActiveSync’a, połączyliśmy się z urządzeniem poprzez USB, zarejestrowaliśmy się na stronie producenta MapaMap, pobraliśmy pliczek z aktualizacją map i programu. Wporzo - se myślę, to jedziemy. Uruchamiamy pobrany pliczek exe, urządzenie jest widoczne dla programiku, luz. Kasowanie programu i map z urządzenia poszło nadzwyczaj sprawnie, teraz dalsza część - instalacja nowego programu i map. Program zainstalowało, trochę trza było czekać, ale powiodło się. Przed instalacją map program zapytał się, czy ma ładować do pamięci wbudowanej, czy na zewnętrzną kartę SD. Wybraliśmy, żeby zainstalował tak jak było, czyli do wbudowanej pamięci. Ok, klik, nie mam praw do zapisu - wywaliło komunikat. O co biega, przecież program wgrał i prawa jakoś były, o co biega? Kilka prób, kilka spalonych fajek, za każdym razem niepowodzenie. Myślę, spróbójmy zrobić z opcją na kartę SD, może pójdzie. Dobra, robimy. Zaznaczamy opcję, klikamy dalej i… o sukces, idzie! Dobra, przyjdę za jakieś 15 minut, zanim wgra te mapy, to trochę zejdzie, a wy nic nie klikajcie, mówię do kumpli, po czym usłyszałem gromkie “ok”. Wychodzę, zamykam drzwi, robię kilka kroków i słyszę otwierające się drzwi. Kolega zawrócił mnie, twierdząc, że wywaliło jakiś komunikat i on nie wie o co chodzi, a nic nie ruszali. Ok, wracam, patrzę i widzę wywalony na ekranie komunikat windowsa: “Opóźniony zapis nie powiódł się, bla, bla, bla, bla”… Co to za jaja? Wyciągam kartę, wkładam jeszcze raz i nic. Wkładam do aparatu, czy formatować kartę mi się pyta. Myślę se, posypała się partycja, trza przeformatować, klikam ok. Czekam, czekam, klik, ok, czy formatować kartę? Jakbym znał już to pytanie, ok, klik, czekam, czekam i… nie no dosyć tego. Wkładam kartę do innego urządzenia - nic. No pięknie. Jak mam teraz wytłumaczyć kumplowi laikowi, że właśnie windows rozwalił mu kartę SD. Spojrzałem wtedy na klawisze “super”, a mój wzrok był porównywalny ze spojrzeniem głodnego wilka na pasącego się baranka. Nie wiedziałem, czy mam je wydłubać, pogryźć, czy przypalić szlugą… Zabrałem kartę, larka i do dzisiaj nie oddałem mu tego. Dobrze, że gość trochę kasy ma i nie zależy mu tak bardzo na tej mapie, ale wiem jedno: kartę będę musiał mu odkupić, bo na pewno mniej zdrowia stracę, jakbym miał mu to wyjaśnić, że windows rozwalił mu kartę. Jak ją będę miał, to podejmę kolejną próbę, ale przezornie wyłączę sobie opcję opóźnionego zapisu.

Napisany w Potyczki informatyczne | Brak komentarzy »